ŁOSOŚ A'LA CARPACCIO

Do łososia mam ogromną słabość, wręcz pałam miłością. Jest jedną
z nielicznych ryb, z której można zrobić wszystko i świetnie smakuje
w każdej postaci. Najbardziej lubię go w stanie półsurowym.
Powoli przygotowuję się do świąt i robię próby różnych rybnych przysmaków. Stąd pomysł na marynowanego łososia a’la Carpaccio.
“A’la”, dlatego, że nie posiadłam umiejętności krojenia cieniutkich plasterków, mimo, że bardzo się starałam.
Składniki dla dwóch osób
- 2 mrożone porcje łososia ze skórą, każda po 125 g (może być świeży filet, jego środkowa część, ja akurat chwalę sobie porcje)
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżki soli morskiej
- łyżka octu
- duża cebula
- garść marynowanego pieprzu zielonego
- olej z pestek winogron lub rzepakowy
Przygotowanie:
Porcje łososia rozmrażamy w lodówce. Rozmrożone porcje osuszamy papierowym ręcznikiem. Do głębokiego talerza wsypujemy cukier, sól
i zalewamy łyżka octu, mieszamy i dokładnie smarujemy marynatą porcje łososia. Następnie każdą z porcji szczelnie owijamy folią aluminiową
i wkładamy do lodówki na minimum 12 godzin, najlepiej zostawić na cały jeden dzień. Po wyznaczonym czasie odwijamy łososia, odlewamy soki i zmywamy marynatę pod zimną wodą. Osuszamy ręcznikiem i kroimy
na cieniutkie plasterki zostawiając skórę. Cebulę kroimy w piórka i sparzamy wrzątkiem. W szklanym naczyniu dowolnie układamy plastry łososia, cebulę i posypujemy zielonym pieprzem. Wstawiamy do lodówki na całą no Wytrzymuje 3-4 dni, wtedy jest najlepsze. Ale trudno jest powstrzymać się przed zjedzeniem go natychmiast. Ale kto tyle wytrzyma!
