GERUZIŃSKIE ZAWIJASY

Gruzińskie przysłowie mówi: „Granicą jedzenia powinna być sytość”.
Obawiam się, że to niemożliwe, gdy kosztuje się gruzińskiej przystawki Bardridżiani – zawijane bakłażany z nadzieniem orzechowym i owocem granatu. Te zawijasy bardzo kuszą smakiem, a do tego bardzo trendy bo wegańskie, wegetariańskie i bezglutenowe. Oczywiście powinny być z kolendrą, ale jak wiecie w mojej kuchni zarówno kolendra jak i pietruszka nie goszczą:)
Składniki:
- 2 bardziej podłużne niż pękate, raczej większe niż mniejsze
- 1 owoc granatu średni i bardzo dojrzały (szukać w odznaczonym dyskoncie, bo są najlepsze)
- pół szklanki obranych orzechów włoskich
- 2 ząbki czosnku
- 1 maleńka papryczka chili lub w płatkach
- koperek, ale dosłownie mała gałązka
- odrobina, tak z pół łyżeczki owocowego octu balsamicznego
- szczypta soli
- oliwa z oliwek
Przygotowanie:
Bakłażany, wiadomo, że najpierw myjemy, następnie kroimy wzdłuż na cienkie (do pół milimetra) paski. Technika krojenia dowolna, jak komu wygodnie byle nie za cienko, bo się rozpadną. Pokrojone bakłażany układamy na blacie a następnie solimy z jednej i drugiej strony i zostawiamy na około 15 minut. Po co? A po to by pozbawić je goryczki
i by nie wchłaniały oliwy niczym gąbka. W tym czasie, gdy nasze bakłażanowe paski tracą całą gorycz, przygotowujemy pastę z orzechów.
Orzechy, czosnek, koperek, papryczkę chili, wrzucamy do blendera
(w zależności od tego, kto jaki ma blender) Rozkrawamy owoc granatu
i wyciskami sok do orzechów (sporo soku, żeby głdko się miksowało, dolewamy też tę odrobinę octu balsamicznego i miksujemy na gładką masę. Resztę pestek z granatu wyłuskujemy do miseczki uważając by nie pochlapać całej kuchni, co mi się niestety przydarzyło.
Jak już mamy zmiksowaną masę orzechowa to kosztujemy, pilnując by nie zjeść całej, a następnie wycieramy papierowym ręcznikiem paski bakłażana i zaczynamy je smażyć na oliwie. Sugeruję użyć patelni grillowej. Na usmażone paski nakładamy równomiernie pastę orzechową i zawijamy ruloniki. Układamy w dowolnej kompozycji na talerzu, posypujemy pestkami granatu i ćwiczymy silną wolę by nie zjeść wszystkiego od razu:)